Azja-Pacyfik

Wyspy Senkaku/Diaoyutai: W czym rzecz? (dodano 2012-09-28)

Spór toczy się zaledwie o siedem wysp, a w istocie o pięć, gdyż dwie są niewielkich rozmiarów. Nazwa zespołu pochodzi od największej z nich. Łącznie zajmują one obszar niespełna 7 km². Wszystkie są skaliste i niezamieszkałe. W sensie geograficznym traktuje się je jako przedłużenie, najbardziej na południe, archipelagu wysp Riukiu.

Strona chińska, rozumiana tu zarówno jako Chińska Republika Ludowa (ChRL), jak Republika Chińska na Tajwanie, bowiem stanowisko Pekinu i Tajpej w tej kwestii jest zbieżne, twierdzi, iż wyspy te odkryto za dynastii Ming, na przełomie XV i XVI stulecia - i odtąd znajdowały się one pod jurysdykcją chińską. Chiny utraciły kontrolę nad nimi po przegranej wojnie z Japonią i głośnym traktacie z Shimonoseki (1895), który scedował suwerenne prawa do Tajwanu i okolicznych wysp, w tym Peskadorów i właśnie Diaoyutai na rzecz Japonii. Na mocy ustaleń aliantów z Kairu (1943) i Poczdamu (1945), co mocno się teraz w Pekinie podkreśla, Japonia straciła Tajwan i „okoliczne wyspy” (bez definiowania, o które chodzi), które powróciły do Chin (w 1949 r. Tajwan się od nich odłączył, pozostając samodzielnym podmiotem).

Japonia argumentuje z kolei w następujący sposób. Nikt nad tymi terytoriami nigdy nie panował, nikt ich nie skolonizował. Senkaku stanowią integralną część archipelagu Riukiu (Chiny uważają inaczej). USA obiecały zwrócić Okinawę i ten archipelag Japonii w kończącym okupację Japonii traktacie z San Francisco (1951). Obietnicę ostatecznie spełniły w 1972 r. zwracjąc Okinawę Japonii, a wraz z nimi Senkaku.

Spór, którego nigdy poprzednio nie było, wyłonił się na przełomie lat 60. i 70. ub. stulecia, po części - jak argumentuje wielu - z racji odkrytych w 1968 r. i nigdy do końca nie zbadanych (bo teren sporny) złoży ropy naftowej i gazu. Gdy w 1972 r. ChRL i Japonia normalizowały stosunki, obie strony, kierując się nadrzędnymi interesami, odsunęły ten spór „do rozwiązania przez przyszłe pokolenia”. Odtąd jednak co pewien czas odzywał się on z mniejszą lub większą intensywnością.

Obecna, najbardziej burzliwa faza tego sporu terytorialnego rozpoczęła się od wypowiedzi znanego z nacjonalistycznych przekonań gubernatora prefektury Tokio Ishihary Shintarō w Waszyngtonie 15 kwietnia 2012 r., gdy zaapelował on o ostateczne przejęcie, „zakup” wysp Senkaku przez rząd Japonii. Od tej chwili napięcie pomiędzy trzema zaangażowanymi stronami rosło, a na terenie ChRL wzbudzało coraz większe emocje. Erupcja nastąpiła po decyzji rządu japońskiego 10 września 2012 r., by zakupić „z rąk prywatnych” trzy największe wyspy zespołu Senkaku, spełniając tym samym postulat Ishihary. W odpowiedzi w większych miastach ChRL, głównie na wybrzeżu, wybuchły największe od kwietnia 2005 r. (wówczas powodem była interpretacja wydarzeń z lat II wojny światowej w japońskich podręcznikach do historii) demonstracje antyjapońskie, dość szybko jednak uśmierzone przez władze. Co gorsza, na wody wokół wysp wpłynęły chińskie statki, w tym nawet wojskowe, władze w Pekinie „odroczyły” uroczyste obchody 40-rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych, a niejako desygnowany na stanowisko przyszłego szefa partii i prezydenta ChRL Xi Jinping nazwał ten zakup mianem „farsy”.

Spór o Senkaku/Diaoyutai jest o tyle trudny do rozstrzygnięcia, że ani Chiny, ani Japonia nie posiadają dobrze uzasadnionych historycznych praw do tych wysp. Próba udowodnienia japońskości Senkaku czy chińskości Diaoyutai jest niczym innym jak próbą rozciągnięcia współczesnych idei państwa narodowego na czasy przedwspółczesne, kiedy i Chińczycy, i Japończycy posługiwali się zupełnie innymi koncepcjami państwa.

Spór ten ma jednak doniosłe znaczenie i w szerszym kontekście toczy się o granice na Morzu Wschodniochińskim. Pretendujące do roli regionalnego mocarstwa Chiny rzucają wyzwanie nie tylko Japonii, ale i Stanom Zjednoczonym, które od 1951 r. poczuwają się do odpowiedzialności za utrzymanie pokoju w Cieśninie Tajwańskiej. Z kolei dla Tokio zatrzymanie Senkaku jest o tyle istotne, że Japonia toczy podobne spory z Koreą o wyspy Dokdo/Takeshima i z Rosją o Wyspy Kurylskie. Konfliktowi japońsko-chińskiemu przyglądają się także bacznie Wietnam, Filipiny i Indie, które także toczą z Chinami spory graniczne.

Niestety, obecna, tak ostra i spektakularna faza tego sporu nie rokuje dobrze, bowiem żadna z trzech zaangażowanych stron nie wyszła w ostatnim czasie z konstruktywną propozycją rozwiązań. Dlatego należy go nadal uważnie śledzić. To poważne ognisko niepokoju i zarzewie konfliktu rzutujące na całą sytuację w Azji Wschodniej.

Redakcja: azjapacyfik@swps.edu.pl. Wykonanie strony: Stanisław Meyer, stan.meyer@uj.edu.pl.