Azja-Pacyfik

Katastrofa tsunami w Japonii (dodano 2011-06-15, ostatnia aktualizacja 2011-08-04)

11 marca 2011 r., o godz. 14.46, północno-wschodnie rejony Japonii nawiedziło rekordowo silne trzęsienie ziemi (9 stopni w skali Richtera). Epicentrum znajdowało się pod dnem Oceanu Spokojnego, na głębokości 24 km, ok. 130 km na wschód od półwyspu Ōshika. Trzęsienie ziemi wywołało katastrofalną w skutkach falę tsunami, która spustoszyła wschodnie wybrzeże Japonii w regionie Tōhoku. Kataklizm pochłonął ponad 23 tys. śmiertelnych ofiar. Fala tsunami zniszczyła całkowicie lub częściowo ponad 180 tys. budynków, miejscami równając z ziemią całe osady. Straty szacowane są wstępnie na ponad 200 mld USD. Był to najtragiczniejszy kataklizm od trzęsienia ziemi w Kobe (1995, 6 tys. ofiar) i w Kantō (1923, 100 tys. ofiar). Premier Japonii Kan Naoto ocenił sytuację jako największą klęskę naturalną i katastrofę w kraju od czasów II wojny światowej.

Fala tsunami uszkodziła także systemy chłodzenia elektrowni jądrowej Fukushima 1, w efekcie czego doszło do awarii jednego z reaktorów elektrowni – najpoważniejszej od czasów awarii w Czarnobylu w 1986 r. Do środowiska wydostały się znaczne ilości materiałów radioaktywnych, a pracownicy elektrowni przez kolejne tygodnie bezskutecznie walczyli o niedopuszczenie do stopienia rdzenia reaktora. Z uwagi na wzrost promieniowania na obszarze 30 km wokół elektrowni zarządzono ewakuację.

Ta podwójna katastrofa wywołała zawirowania w japońskiej gospodarce. Na skutek wyłączenia reaktorów w Fukushimie i innych elektrowniach nastąpił spadek produkcji energii elektrycznej, co szczególnie odczuli mieszkańcy Tokio, gdzie wprowadzono czasowe ograniczenia w dostawach prądu. Z półek sklepowych zniknęła żywność i artykuły pierwszej potrzeby, a przed stacjami benzynowymi utworzyły się długie kolejki. Wiele fabryk, w tym japońskie giganty motoryzacyjne, zmuszone zostały do wstrzymania lub ograniczenia produkcji.

Konsekwencje gospodarcze, jak i skutki społeczne kataklizmu, będzie można w pełni ocenić dopiero w przyszłości. Jednak nie ulega wątpliwości, iż był to jeden z najtragiczniejszych kataklizmów w historii kraju. Samo trzęsienie ziemi, pomimo rekordowej siły i długości trwania, nie wyrządziło wielkich szkód, co pokazuje, że Japonia wypracowała doskonałe procedury przeciwdziałania skutkom trzęsienia ziemi. Budynki wytrzymały wstrząsy, a systemy wyłączenia gazu, wstrzymania ruchu kolejowego itp. zadziałały prawidłowo. Jednak środki te okazały się niedostateczne w obliczu tak wielkiego żywiołu, jaki nadszedł od strony morza, dosłownie zmiatając niektóre miejscowości z powierzchni.

Japonia stoi wobec olbrzymiego wyzwania, jak odbudować kraj, aby w przyszłości zapobiec podobnym tragediom. Tym bardziej, że tak silne tsunami nie było w Tōhoku wydarzeniem odosobnionym. Tylko w ostatnich 120 latach północno-wschodnie wybrzeża Japonii były pustoszone dwukrotnie: w 1896 r. (22 tys. ofiar) i 1933 r. (3 tys. ofiar). Miejscowość Tarō została całkowicie zniszczona już po raz trzeci, i to pomimo wysokiego muru oddzielającego osadę od wybrzeża, jaki wybudowali mieszkańcy, pomni doświadczeń  z przeszłości.

Reperkusje polityczne wydają się być jeszcze bardziej skomplikowane i trudniejsze do przewidzenia. Paradoksalnie, trzęsienie ziemi zadziałało na korzyść premiera Kana Naoto, którego od dłuższego czasu próbuje zdetronizować jego partyjny kolega, szara eminencja japońskiej polityki, Ozawa Ichirō. Ozawa odsunął się na bok na okres kryzysu, by przypuścić kolejny atak, oświadczając, że poprze wniosek partii opozycyjnych o wotum nieufności wobec gabinetu Kana. Wniosek został ostatecznie odrzucony 2 czerwca 2011, dzięki między innymi deklaracji premiera, że ustąpi, przekazując władzę młodszemu pokoleniu, jak tylko sytuacja się ustabilizuje. Usatysfakcjonowany, jak się wydaje, Ozawa w ostatnim momencie ogłosił, że członkom swojej grupy (czytaj frakcji) parlamentarzystów pozostawia wolną rękę w kwestii wotum nieufności. Ozawa to nie jedyny przeciwnik premiera, toteż chcąc załagodzić rosnący konflikt wewnątrz rządzącej Partii Demokratycznej Kan zapewne ustąpi jeszcze w 2011 r.

Uwaga międzynarodowej społeczności skupiła się jednak nie na japońskiej polityce, lecz na Fukushimie. Przez świat przetoczyła się fala strachu przed skażeniem radioaktywnym, wielu obcokrajowców zdecydowało się na wyjazd z Japonii, a w niektórych krajach ludzie zaczęli wykupywać płyn Lugola, który zapobiega wchłanianiu przez organizm promieniotwórczego jodu. Na zarząd firmy TEPCO administrującej elektrownią posypały się głosy krytyki za próby ukrycia informacji o sytuacji w reaktorze. Być może w dłuższej perspektywie awaria w Fukushimie pogorszy na świecie klimat wokół energii nuklearnej, czego najlepszym dowodem jest fakt wycofania się Niemiec z planów rozwoju energetyki jądrowej. Bezprecedensowa katastrofa w Fukushimie na pewno zmusi władze Japonii – kraju, gdzie blisko 30% prądu pochodzi z elektrowni atomowych – do postawienia na nowo pytań związanych z rozwojem energii jądrowej.

Redakcja: azjapacyfik@swps.edu.pl. Wykonanie strony: Stanisław Meyer, stan.meyer@uj.edu.pl.